Emocje do końca, AZS Gliwice – Budowlani (relacja)

1 godzinę i 20 minut potrzebowały siatkarki KŚ AZS PŚ Gliwice, by pokonać drużynę Budowlani Toruń 3:0. Nie było to jednak łatwe zwycięstwo. W pierwszym i trzecim secie grano na przewagi. O wygranych w tych partiach zadecydowała zimna krew Magdaleny Kowalczyk.

Zespół z Torunia przed przyjazdem na Śląsk zajmował ostatnie miejsce w tabeli. W Gliwicach jednak spodziewano się, że nie będzie to łatwa mecz. Z takimi zespołami bowiem gra się często gorzej niż  faworytami.

Pierwsze dwa punkty w tym spotkaniu zdobyły torunianki. Akademiczki doprowadziły do remisu, ale za chwilę znów przyjezdne prowadziły 4:2. Od tego momentu mecz się wyrównał,  ale z każdą kolejną akcją lepiej  parkiet i piłkę czuły gospodynie. Przy wyniku 13:11 dla AZSu – Mirosław Zawieracz widząc, że sytuacja wymyka się spod kontroli, poprosił o pierwszy czas. Spodziewanego efektu to jednak nie przyniosło. Ataki Kowalczyk, Saleciovej i Pelc pozwoliły powiększyć przewagę do czterech oczek (17:13). Wtedy znów trener Torunia przerwał grę i tym razem się opłaciło. Gdy na zagrywce stanęła dobrze znana w Gliwicach – Barbara Sokolińska, przyjezdne odrobiły dwa punkty. Podwójny blok Pelc z Nadziałek zatrzymał na chwilę siatkarki Budowlanych. Za chwilę kibice zobaczyli mocno chaotyczną wymianę, którą wygrały torunianki. Rywwalki złapały wiatr w plecy i mimo że Krzysztof Czapla przerwał grę, to za moment siatkarki z grodu Kopernika prowadziły 20:19. Po tym jak Kowalczyk przełamała blok rywalek znów Akademiczki objęły prowadzenie 21:20, ale potem zupełnie pogubiły się gliwiczanki, oddając drużynie z Torunia dwa punkty w zasadzie za darmo i po raz drugi trener AZSu  przerwał grę. Po wznowieniu gry Salenciova dwukrotnie potężnymi atakami doprowadzała do remisu. Pierwszą piłkę setową miały jednak siatkarki Budowlanych. Znów jednak Słowaczka uratowała swój zespół, bijąc z całej siły, choć była w trudnej sytuacji. Fatalne zagranie Sylwii Pelc dały jednak 25 punkt gościom.  Tym razem pomogła Kowalczyk  atakując z 3 metra. (25:25). Ona też po takiej samej akcji dała 26 punkt, a potem kiwką zakończyła tego seta wynikiem 27:25.

Pierwszy punkt w drugiej odsłonie zdobyły torunianki, ale szybko gospodynie z nawiązką odrobiły straty, a po ataku z drugiej linii Salanciovej – AZS objął prowadzenie 9:5 i trener gości poprosił o pierwszy czas. Pomogło tylko na moment. Po chwili Ciesielczyk założyła czapę i gliwiczanki prowadziły 12:6, a  zaraz potem Pelc bezpośrednio z zagrywki zdobyła dwa punkty i gliwiczanki jeszcze powiększyły przewagę. Po raz drugi Mirosław Zawieracz przerwał grę. Przy wyniku 15:7 przyjezdne trzykrotnie obroniły się po atakach gospodyń i w końcu sprytnym zagraniem zdobyły punkt, a potem dorzuciły jeszcze dwa oczka, ale przerwała tę krótką serię Osadczuk. Za moment gliwiczanki  prowadziły już 18:11. Tylko  jakaś katastrofa  mogła miejscowym odebrać zwycięstwo w tym secie. Gdy Ciesielczyk atakiem ze środka zdobyła 21 punkt, przy 13 rywalek trener AZSu wpuścił do gry Katarzynę Nowak, dając odpocząć na chwilę Kowalczyk.  W końcówce gospodynie chyba zbytnio się rozluźniły, bo przyjezdne zdołały zdobyć trzy punkty z rzędu. Wreszcie Kowalczyk obija blok, zdobywając piłkę setową. Te partię zakończyła Salanciova efektownym atakiem z drugiej linii ze środkowej strefy boiska

Dokładnie 50 minut potrzebowały gospodynie, by prowadzić 2:0 i mogło się wydawać, że szybko zamkną na ten mecz.  Tymczasem po kilku pierwszych akcjach to torunianki miały na koncie cztery oczka przy jednym gliwiczanek. Była to jednak krótka chwila radości. Najpierw Pelc zagrał tak mocno, że nie zdołała rywalka  przyjąć piłki, a po chwili Salanciova doprowadziła do remisu 5:5. Nie poddały się jednak siatkarki z Torunia. To one zdobyły kolejne dwa punkty. AZS ma jednak w swoich szeregach reprezentantkę Słowacji, która  uderzała z każdej pozycji, a gdy na zagrywce stawała Pelc, to wiadomo było, że gliwiczanki jakieś punkty zdobędą i tak też stało się tym razem. Akademiczki wyszły na prowadzenie 10:8. Gospodynie nie potrafiły jednak „odjechać” jak to miało miejsce w drugiej odsłonie. Torunianki  trzymały się blisko, a nawet momentami remisując. Przy wyniku 18:15 dla AZS-u Mirosław Zwieracz po raz pierwszy przerwał grę. Precyzyjna zagrywka Salanciovej dała 19 punkt miejscowym, a 20  gliwiczanki zapisały po podwójnym bloku.  Przy prowadzeniu 24:18 wydawało się, że mecz ten zakończy się łatwym w sumie zwycięstwem gospodyń. Tymczasem po świetnej serii przyjezdne doprowadziły do stanu 24:24. Drugi czas w tym momencie wykorzystał Krzysztof Czapla. Zaraz potem  Kowalczyk z Osadczuk postawiły skuteczny blok, a przy następnej akcji Kowalczyk została przy siatce i przytomnie przechwyciła piłkę, kończąc ten mecz.

IX kol. Gliwice, ul Kaszubska 28 – 14.11.2018
AZS Gliwice – Volley Toruń 3:0 (27:25, 25:17, 26:24)

AZS Gliwice: Katarzyna Nadziałek, Magdalena Kowalczyk, Joanna Ciesielczyk, Erika Salancioba Salenciova, Sylwia Pelc, Katerina Osadczuk – Aleksandra Elko (L)
Katarzyna Nowak, Kamila Dyduła, Nikola Malczewska, Izabela Trocińska, Malwina Stroińska
Trener: Krzysztof Czapla

Budowlani Toruń: Barbara Sokolińska, Katarzyna Śmieszek,  Sylwia Kucharska, Daria Bednarek, Karolina Dąbrowska, Dominika  Minicz, Anna Łukasiewicz (L),
Roksana Irzemska, Paulina Berzińska, Julita Rafałko, Aleksandra Szymczak, Alina Krawczyk
Trener: Mirosław Zawieracz

źródło: azs.gliwice.pl
Foto: J . Wojtuszek