Wisła już nie taka mocna? (zapowiedź)

W najbliższą sobotę – 1 grudnia po raz drugi w tym sezonie siatkarki KŚ AZS PŚ Gliwice pojadą do Warszawy. Tym razem gliwiczanki będą miały znacznie trudniejsze zadanie niż miało to miejsce w meczu z Mazovią. Akademiczki zmierzą się bowiem ze stołeczną Wisłą.

 

W poprzednich dwóch sezonach „Syreny” z Bemowa były poza zasięgiem większości zespołów z I ligi w tym i drużyny z Gliwic. W obecnej kampanii sytuacja jednak mocno się zmieniła.  Po niezłym początku, warszawianki zanotowały trzy porażki z rzędu. W efekcie podopieczne Piotra Hilko spadły na ósme miejsce w tabeli. Taka sytuacja, że wyżej od drużyny ze stolicy był zespół Politechniki Śląskiej  28 zdarzyła się po raz pierwszy. Niewątpliwie jedną z przyczyn tego stanu rzeczy były kontuzje ważnych zawodniczek. Z drugiej strony w obecnych rozgrywkach drużyny z górnej ósemki powzmacniały się, stąd stawka jest bardziej wyrównana. Nie oznacza to jednak, że w sobotę będzie o punkty łatwiej.

– Wisła to wciąż bardzo dobry zespół. Mieli chwilę słabości, ale na to nie ma co patrzeć.  Grają tam takie zawodniczki, które są w stanie wygrać z każdym – stwierdza Krzysztof Czapla.

Nie oznacza to jednak, że gliwiczanki są bez szans.

– Na wyjazdach gra się nam trudniej, ale jestem przekonany, że dziewczyny podejdą do tego meczu maksymalnie skoncentrowane.  Jeśli unikniemy  błędów własnych, to  myślę, że wywieziemy z Warszawy jakieś punkty – dodaje szkoleniowiec.

Po trzech porażkach z rzędu – warszawianki przełamały się już w poprzedniej kolejce, pokonując na wyjeździe Joker Świecie 3:2, choć przegrywały 0:2.

– Czasami dwa tak zdobyte punkty potrafią wiele pomóc pod kątem mentalnym. Każde zwycięstwa nakręca. Po serii niepowodzeń, na pewno udało się odetchnąć i zagrać naprawdę dobry mecz. W Świeciu gra się zawsze trudno i dużo zespołów straci tu punkty – powiedział po tym meczu Mikołaj Mariaskin – drugi trener Wisły.

Trzy dni  później warszawianki rozegrały kolejny mecz. W Pucharze Polski zmierzyły się z Energetykiem Poznań, aktualnym liderem pierwszej ligi, wygrywając 3:1. Puchary, a w szczególnie w siatkówce mają to do siebie, że rządzą się swoimi prawami.

Te dwie ostatnie wygrane miały miejsce na wyjazdach. Teraz „Syreny z Bemowa” wracają do własnej hali w której ostatni raz wygrały 3. listopada, pokonując SMS Szczyrk 3:0 i liczą na powtórzenie tego wyniku.

– KŚ AZS Politechniki Śląskiej Gliwice to dobry zespół. Ze swoimi autami. Spróbujemy wyjść, walczyć i w końcu wygrać na naszej hali. Chcemy rozpocząć grudzień w dobrych humorach – zaznacza szkoleniowiec Wisły.

Miejsce Wisły w tabeli jest więc sporym zaskoczeniem, ale zdaniem Katarzyny Nadziałek, byłej zawodniczki warszawskiego klubu nie należy z tego wyciągać głębszych wniosków.

– Nie ma co się zastanawiać czy to niespodzianka,  że Wisła jest tak nisko w tabeli. Rzeczywiście może nie wyszło im kilka spotkań, ale tak można  powiedzieć  o każdym zespole, nawet niezwyciężona do ostatniej kolejki Wieliczka – przekonuje kapitan AZS-u.

– To dopiero pierwsza runda, nie ma co przesądzać. Przed nami jeszcze druga runda i faza play off. Najważniejsze jest, żeby być w pierwszej ósemce, a później losy mogą się różnie potoczyć – zaznacza kapitan AZS-u – dodaje Nadziałek.

Co jest więc największym atutem gospodyń sobotniego meczu?

–  Wisła to zespół złożony z bardzo fajnych, doświadczonych, zdolnych zawodniczek i nie jest to istotne, że miały dołek.  Najważniejsze jest dla nas zawodniczek zakwalifikowanie do play-off a tam już zacznie się walka o wiele większą stawkę. Myślę, że Wisła a także nasz zespół będzie chciał pokazać ma co nas naprawdę stać w tej fazie rozgrywek – podkreśla rozgrywając gliwickiego klubu.

Będzie to już 12 kolejka spotkań o mistrzostwo I ligi kobiet. Początek tego meczu zaplanowano na godzinę 19:00.

źródło: azs.gliwice.pl/http://wisla-warszawa.pl